A potem przeniosłem się do Sztokholmu ...

Przygotowywałem się do tego tak długo, że wydaje mi się, że tak naprawdę się nie dzieje, ale dzisiaj jest dzień, w którym przeprowadzam się do Szwecji. Czytając to (o ile czytasz to w poniedziałek), wsiadam do Sztokholmu, gdzie spędzę resztę roku.

Wszyscy pytają mnie, czy jestem nerwowy, podekscytowany czy przerażony, że się tam przeprowadzam, ale szczerze mówiąc, dzisiaj naprawdę nie czuję nic. Wygląda jak normalny dzień - jakbym był w innym miejscu. Można by pomyśleć, że taka wielka zmiana życia wywoła u mnie większe emocje, ale byłem tak zajęty w ciągu ostatnich kilku miesięcy, że nie miałem czasu naprawdę o tym myśleć. Kończyłem moją książkę, uczestniczyłem w czterech konferencjach (rozmawiając z dwoma z nich!), Kilkakrotnie przekraczając Pacyfik i próbując żyć życiem. Właśnie dlatego byłam tak wypalona. Przeszedłem przez siebie i jako taki Sztokholm był na zapleczu mojego umysłu.

Ale gdy w końcu zaczynam myśleć o moim ruchu, wszystko, co mogę myśleć, to wszystkie rzeczy, które muszę zrobić i jak bardzo jestem zestresowany, żeby je wykonać. Na mojej najbliższej liście:

  • Znajdź mieszkanie
  • Zakończ sortowanie mojej wizy
  • Zapisz się na cotygodniowe kursy języka szwedzkiego
  • Znajdź siłownię
  • Dowiedz się, jak gościć moich przyjaciół w sierpniu
  • Stwórz wielu przyjaciół
  • Znajdź czas na zwiedzanie innych części Szwecji
  • Odkryj każdy centymetr Sztokholmu

Jak mam zamiar wkurzyć to wszystko na pięć miesięcy i wciąż znajduję czas na opuszczenie kraju raz na jakiś czas i podróżowanie ?!

Stresujący.

Cóż, przynajmniej w mojej głowie.

Tak naprawdę nigdy wcześniej nie planowałem dużego ruchu. Większość moich ruchów przydarzyło się naturalnie, ponieważ postanowiłem zostać gdzieś dłużej. Chodzi mi o to, jak to zwykle się dzieje, kiedy się gdzieś przenosisz? Czy twoje początkowe podniecenie jest maskowane przez wagę wszystkich twoich planów i rzeczy, które uważasz, że musisz zrobić?

Nie mam pojęcia, czy będę lubił mieszkać w Sztokholmie. Kocham Sztokholm, to jedno z moich ulubionych miast na świecie, ale czy będę w stanie poradzić sobie z faktem, że jestem w JEDEN miejsce na tak długo? Co zrobi ten koczownik? Minęły lata, odkąd przebywam w jednym miejscu dłużej niż miesiąc, a nawet małe podróże mogą nie wystarczyć, by mnie pokonać. Jeśli podróż wyrwie się ze strefy komfortu i spróbujesz nowych rzeczy, podróżowanie nie jest moją podróżą.

Z drugiej strony wszystkie te rzeczy, które mnie stresują, są tymi samymi powodami, dla których cieszę się z pobytu w Sztokholmie. To trochę ironiczne. Nie mogę się doczekać, aby nauczyć się szwedzkiego, wstąpić na arktyczną północ Szwecji, mieć bazę operacyjną, odbyć weekendowe wycieczki po Europie, mieć siłownię i ustatkować się.

Jestem bardzo podekscytowany przeprowadzką do Szwecji, ale teraz moje podekscytowanie jest nieco łagodzone przez wszystkie rzeczy z mojej listy rzeczy do zrobienia, nawet jeśli to właśnie one wciągają mnie w to miejsce. Za kilka tygodni, kiedy się uspokoję, pewnie będę miał ochotę krzyczeć: "Holy crap, mieszkam w Szwecji !!!" i zaczynam skakać w górę iw dół, ale teraz szukam naprzód do lądowania, uderzając w ziemię, i osiedlając się w moim nowym ... domu.

Zostaw Komentarz