Mój dogłębny przewodnik po doświadczaniu Malediwów


Malediwy tworzą obrazy nieskazitelnie czystych plaż, atolu z rafą i luksusowe bungalowy na wodzie, gdzie szczęśliwi goście mogą obserwować ryby przez szklane podłogi i skakać z pokładu do morza.

Ten wyspiarski kraj zawsze był na mojej "liście", więc kiedy zdecydowałem się odwiedzić Sri Lankę i Dubaj w zeszłym miesiącu, Malediwy były logicznym i oczywistym dodatkiem do mojej trasy.

Zwłaszcza, że ​​w kraju jest teraz scena podróży budżetowych.

W 2009 r. Rząd Malediwów zezwolił miejscowym na otwieranie własnych pensjonatów i restauracji dla turystów. Podczas gdy wcześniej podróżni ograniczali się do wysp wypoczynkowych, teraz mogą odwiedzać i przebywać na dowolnej lokalnej wyspie, którą wybiorą. Nagle wszędzie pojawiają się rodziny goszczące, hotele i pensjonaty!

To była przełomowa zmiana w polityce, która ostatecznie umożliwiła mieszkańcom kawałek ekonomicznego turystycznego tortu.

Chociaż chciałem doświadczyć codzienności, wspomniane sielankowe obrazy przebiły się przez mój umysł i nie było możliwości, żebym przeoczył szansę na przeżycie tego. Rozdzielając moją dziewięciodniową wizytę na dwie części, postanowiłem spędzić cztery dni w ośrodku i pięć dni na "prawdziwych" wyspach.

Życie na High End


Wraz z przyjacielem Dubaju wylądowałem w kurorcie Cinnamon Hakuraa Huraa, 150 km na południe od stolicy Malé. Jak wszystkie kurorty, hotel znajduje się na prywatnej wyspie, która oferuje bungalowy z wodą, własną restaurację, bar, spa i obsługiwane wycieczki. (I, podobnie jak większość ośrodków tutaj, posiłki i napoje są wliczone w cenę pokoju.) Cynamon jest na niższym końcu spektrum cenowego, kosztuje 356 USD za noc, co, choć nie jest super budżetem, jest dużo tańsze niż inne ośrodki, takie jak Park Hyatt (940 USD za noc), Taj (945 USD za noc), Komandoo Maldive Island Resort (650 USD za noc), W (1 288 USD), Cztery Pory Roku (1600 USD), lub St. Regis (2 000 USD za noc). (Uwaga: Te wysokie ceny powodują, że tak wiele osób oszczędza punkty hotelowe na wycieczki!)

Ponieważ czułem swędzenie nad zaległym urlopem i pracą detoksową, moja wizyta była dokładnie tym, co zalecił lekarz: tropikalna wyspa z ograniczonym dostępem do Internetu i przyjacielem, którego zadaniem było powstrzymanie mnie od pracy.

Spędziłem dni próbując nie spalić się na plaży, czytając książki (bardzo polecam Rok życia po duńsku przez Helen Russell), i picie wina, wypychanie mojej twarzy, przechodzenie na emeryturę na więcej czytania i może film. Życie na wyspie było łatwe. W bańce w kurorcie nie musisz martwić się o poruszanie się, posiłki i co robić.

To było wakacje.

Personel był super przyjazny, wiedzieli, jak zrobić dobry napój, i zawsze było jedzenie wokół. Posiłki były w formie bufetu (chyba, że ​​zapłaciłeś dodatkowo za romantyczną restaurację z krabami lub lekcję gotowania w porze lunchu, co zrobiłem) Zobacz niesamowity posiłek, który ugotowałem na poniższym obrazku).

Korzystając z niektórych wycieczek hotelowych, poszliśmy oglądać delfinów (tak wiele delfinów!), Nurkowałem codziennie i odwiedziliśmy kilka pobliskich wysp.

Ponieważ ośrodki w kraju są nastawione na rodziny lub pary, niewielu podróżujących samotnie lub nie jest parami poza ośrodkami nurkowymi. (Mój przyjaciel i ja byliśmy jedynymi nie-parami na wyspie.) Odkryłem, że nie było zbyt wielu gości, ale ponieważ wszędzie tam jest na wakacjach, nie jestem zaskoczony.

Ale po czterech dniach mój przyjaciel i ja byliśmy trochę gotowi, by iść dalej. Mogę wziąć życie na wakacje tylko na kilka dni, zanim się znudzę. Wysokie życie było tym, co myślałem, że będzie - rozkoszne bogactwo - ale bardzo chciałem zobaczyć prawdziwe Malediwy, życie na lokalnych wyspach i porozmawiać z kilkoma osobami!

Życie w taki sposób, w jaki powinno być


Po powrocie do Malé i zobaczeniu mojego przyjaciela na lotnisku, wskoczyłem do łodzi motorowej i udałem się na Maafushi, punkt zerowy dla rozwijającej się niezależnej branży turystycznej Malediwów, aby rozpocząć moją przygodę na wyspach.

To było okropne miejsce i mam nadzieję, że już nigdy nie wrócę.

Maafushi, niegdyś senna mała wyspa, jest teraz ofiarą niekontrolowanego rozwoju. Po lewej i po prawej stronie znajdują się hotele, statki odbywają częste wycieczki do Male, by wybrać grupy wycieczkowe i jedną małą, coraz bardziej zatłoczoną, przeładowaną plażę. Kilka restauracji na wyspie obsługuje głównie turystów, a poza terenem oczyszczonym dla zwiedzających, jest to jedno zadaszone wysypisko śmieci. Możesz zobaczyć napis na ścianie - to miejsce to następny Ko Phi Phi. Jako właściciel pensjonatu na innej wyspie powiedział: "Wkrótce nie będzie już więcej miejscowych. Po prostu wynajmą swoją ziemię i przeprowadzą się do Male ".

Ale Maafushi jest dobry na kilka rzeczy: nurkowanie, nurkowanie z rurką i działanie jako poduszka do lądowania na ładniejsze, spokojniejsze wyspy, takie jak Gulhi i Fulidhoo.

Po kilku dniach uciekłem do Mahibadhoo. Kristin, nasza niesamowita samotna pisarka podróżnicza, zatrzymała się tam kilka lat temu, więc chciałem odwiedzić i sprawdzić Niesamowite Noovilu, chwalone jako "prawdopodobnie najlepszy pensjonat na Malediwach." (To było naprawdę miłe. drogie jak na mój gust, ale obsługa, jedzenie i zajęcia oferowane przez personel to jakość ośrodka, niesamowita dbałość o szczegóły i polecam pobyt tam.)

W przeciwieństwie do Maafushi, lubiłem Mahibadhoo.

Było czysto (miejscowe kobiety zgłosiły się na ochotnika do czyszczenia wyspy raz w tygodniu), a budynki były bardziej kolorowe, z tęczą w pastelowych kolorach. Było tu więcej życia (oglądałem lokalne mecze piłki nożnej każdej nocy), a ogólnie rzecz biorąc, atmosfera była po prostu przyjemniejsza! Wyspa, mimo że ma dostęp do Malé, uciekła (na razie) od masowego rozwoju Maafushi. Choć nie ma "plaży w bikini" (jak nazywa się plaże dla obcokrajowców), jest dobra snorkeling tuż przy brzegu (co zrobiłem), i jest to wyrzutnia dla wycieczek do opuszczonych atoli, sandbarów, i ciszej wysp, takich jak Dhanbidhoo, Kalhaidhoo i Isdhoo.

Choć wyspy zamieszkują miejscowi mieszkańcy, często nie są one ustawione dla turystów. Usługa promowa jest nieczęsta dla wszystkich, z wyjątkiem kilku wysp, a większość z nich nie ma wielu restauracji, a nawet plaż. Istnieje kilka powodów takiego stanu rzeczy.

Po pierwsze, dla turystów istnieją plaże bikini. Malediwy są krajem muzułmańskim i chociaż są publiczne plaże, trzeba je ukryć. Większość tutejszych wysp nie ma białych, piaszczystych plaż, a wiele z nich zbudowano specjalnie dla turystów, którzy są niewidoczni, a odwiedzający mogą być bardziej skąpi (stąd nazwa bikini).

Po drugie, "jedzenie na mieście" nie jest rzeczą na Malediwach. Miejscowi w większości gotują dla siebie. Są kawiarnie, ale kilka restauracji. Zazwyczaj jesz w domach gościnnych, które gotują posiłki (wliczone w cenę) dla gości. Jednak w ten sposób można uzyskać wiele dobrego jedzenia, ponieważ wiele pensjonatów gotuje curry rybne, ryż i inne lokalne przysmaki. Opłata jest prosta, ale bardzo smaczna.

I chociaż społeczności wciąż próbują dowiedzieć się, jak sobie poradzić z turystyką, smutno mi było wyjść i żałować, że nie mam więcej czasu na odkrywanie zakamarków atoli. Wszyscy tutaj byli przyjaźni i ciekawi, a miło byłoby sięgnąć głębiej do lokalnego życia i kultury.

Zostaw Komentarz