Nie poddawaj się strachowi (lub jak podróżować do miejsca, o którym nic nie wiesz)


Co miesiąc Kristin Addis z Be My Travel Muse publikuje kolumnę gościnną zawierającą porady i porady dotyczące podróżowania kobiet w pojedynkę. Jest to ważny temat, którego nie mogę w odpowiedni sposób opisać, dlatego poprosiłam eksperta o podzielenie się jej radami dla innych samotnych podróżniczek! Oto ona z innym niesamowitym artykułem!

Siedziałem z moimi nowymi przyjaciółmi w Święto Dziękczynienia w Tofo w Mozambiku. Nasze jedzenie powoli przybywało, więc postanowiliśmy oddać hołd charakterowi wakacji i porozmawiać o tym, za co byliśmy wdzięczni.

W tym momencie nie mogłem uwierzyć, że byłem otoczony przez tak wielu niesamowitych ludzi, którzy przybyli tutaj z różnych zakątków świata, wszystkie w ten sam sposób, w jaki miałem: ustnie. Były tu dwie blond kalifornijskie dziewczyny, dzięki Korpusowi Pokoju, sprytnemu Australijczykowi, który właśnie ukończył część studiów doktoranckich w mieście na północy, innym Amerykaninowi, który przybył na kaprys i przyniósł ze sobą wszystkie śmiechy, i kilka innych z Ameryki Północnej i Szwajcarii. Byliśmy tak szczęśliwi i zrelaksowani, jak tylko mogliśmy. Każda osoba dziękczynienia była piękniejsza i głęboka niż ostatnia, niektóre nawet przyniosły mi łzy.

Zaledwie kilka tygodni wcześniej, byłem skamieniały z podróży przez Mozambik. Było wiele znaków zapytania i mogłem znaleźć kilka odpowiedzi w Internecie. Wiedziałem trochę o tym kraju od tego, co powiedzieli mi moi przyjaciele z Południowej Afryki: Mozambik to dawna portugalska kolonia, odskakująca od wojny domowej, która zakończyła się w 1992 roku. Jest to wybrzeże przybrzeżne, położone na wschodnim wybrzeżu Afryki Południowej. Jest absolutnie wspaniały, z owocami morza świeżymi z oceanu za kilka dolarów i długimi odcinkami plaż z niekończącymi się piaskami i dziecinną wodą.

Ale wiedziałem też, że Mozambik nie jest łatwym krajem, do którego można się dostać. Funkcjonariusze policji są skorumpowani, a autobusy używane przez miejscowych, znane jako chapas, są to zwykle vany z łysymi oponami, które mogą pomieścić 20 osób, ale przeciskają się w 40. W kilku kluczowych miejscach jest trochę infrastruktury turystycznej, ale poza tym jest pełna złych dróg i tajemnic.


Oprócz ostrzeżeń i przerażających statystyk, w kraju nie ma zbyt wielu informacji na ten temat. Szukając kont od samotnych podróżniczek, natknąłem się na forum na desce surfingowej z 2013 roku, które doradzało plakatowi, aby dwa razy pomyślał o tym, czy będzie dobrze wyglądać. Publikacja na forum Lonely Planet Thorntree, która nie była zbyt zachęcająca; był powiązany z postem na blogu, który stwierdził, że Mozambik był najtrudniejszym krajem, przez który przeszedł autor: została okradziona, była za droga, a ona postanowiła skrócić jej podróż. Zacząłem się zastanawiać, czy w ogóle znajdę coś pozytywnego.

Wtedy przypomniałem sobie coś: istnieje wiele nieporozumień dotyczących Afryki. Ludzie mają skłonność do myślenia, że ​​jest to strasznie niebezpieczne miejsce i zapominają, że są też mili ludzie, piękne krajobrazy, dobre jedzenie i wyjątkowe przygody.

Podobnie, zanim po raz pierwszy pojechałem do Afryki Południowej, kilku przyjaciół z głębi kraju wyraziło głębokie zaniepokojenie tym, że będę podróżować przez kraj, który uważali za zbyt niebezpieczny, by przemierzać własną drogę. Ostrzegali mnie przed Ebolą (która nawet nie zbliżyła się do infiltracji w Afryce Południowej), gwałtem i przemocą. W rzeczywistości okazało się, że przy odpowiednich środkach ostrożności podróżowanie tam nie stanowiło problemu, a strach jest często bardziej ograniczony niż pomocny.

Podobnie, gdy dotarłem do Mozambiku, wiedziałem, że to irracjonalny lęk powstrzymuje mnie.


A potem zdałem sobie sprawę - podróżowanie do kraju, o którym niewiele wiadomo, jest takie samo, jak podróżowanie do jakiegokolwiek innego miejsca!

Określasz wymagania wizowe (którymi zajmowałem się w Johannesburgu w RPA przed wyjazdem).

Upewniasz się, że masz odpowiednie szczepienia (którymi opiekowałem się w podróży doktoranta w Johannesburgu, który dał mi tabletki przeciwmalaryczne o wiele taniej, niż byłoby to w USA lub Europie).

Pytasz, kiedy już jesteś na miejscu, aby uzyskać najlepszą metodę transportu. Z Johannesburga to autobus typu Intercape lub Greyhound.

Pytasz miejscowych na pierwszym przystanku o tym, gdzie iść. Faceci, z którymi brałem kanapę w Johannesburgu, dostarczyli mi łopatki, kiedy kazali mi udać się do nadmorskiego miasteczka o nazwie Tofo.

Pozostajesz przyjazny i dociekliwy po przybyciu, trzymaj głowę wysoko i utrzymuj plecy wyprostowane, gdy zadajesz pytania i negocjujesz z taksówkarzami i zajmujesz się strażą graniczną.

Podróżowanie po Mozambiku okazało się jak podróżowanie do każdego innego miejsca, które odwiedziłem. Zorientowałem się, kiedy szedłem, byłem przyjacielski i uważny, i pytałem mieszkańców i mieszkańców, którzy tam żyli, kiedy tylko miałem okazję. Zdałem sobie sprawę, że nie ma powodów do obaw - że robiłem to tysiąc razy wcześniej w niezliczonych krajach i miastach na całym świecie.

Kilka razy natknąłem się na niebezpieczne sytuacje. The chapas byli tak przepełnieni i niebezpieczni, że zamiast tego uciekałem autostopem. To była faktycznie bezpieczniejsza opcja!

Były też chwile, kiedy rzeczy po prostu nie miały sensu, na przykład kiedy musiałem jechać na lotnisko, aby zarezerwować lot, ponieważ systemy internetowe nie działały.Kiedy tam dotarłem, pracownicy musieli pracować między trzema komputerami, aby rzeczywiście zarezerwować bilet, ponieważ każdy z nich był nieco uszkodzony, ale nadal pracował dla jednego aspektu procesu rezerwacji. Próba trwała półtorej godziny, ale była to norma.

Zamawiasz jedzenie na dwie godziny, zanim tego chcesz, ponieważ zajmuje to tyle czasu. I kilku moich przyjaciół, którzy prowadzili samochód, musiało zapłacić grzywnę policji, ponieważ mieli na tylnym siedzeniu torby, a "siedzenia są dla ludzi, a nie z worków".


Taki jest Mozambik. To frustrujące i trudne na tak wiele sposobów, ale jest tak zapierające dech w piersiach i pełne uśmiechów. Nauczyłem się tak wiele o kulturze, ludzkości i cierpliwości, kiedy tam byłem. Zostałem wpuszczony w sposób, który nie zdarza się w Europie i USA. Ludzie zapraszali mnie do pokazania mi "prawdziwego Mozambiku", a ja zatańczyłem całą noc i skończyłem z garstką nowych przyjaciół. Nigdzie nie było tak trudnych i satysfakcjonujących wszystkich w tym samym czasie.

Bonusem było to, że dokonałem tych wszystkich odkryć na białych plażach z akwamarynowymi wodami pełnymi rekinów wielorybich i diabelskich. Wiśni na górze było to, że płaciłem mniej niż równowartość 30 dolarów dziennie za przywilej.

W kraju nie było że Przerażające, a na pewno nie było drogie, tak jak zasłyszały mi tablice informacyjne (Mozambik jest jedynym krajem, w którym byłem, który nie obciążył mnie podwójnie za bycie samotną dziewczyną w prywatnym domku!). Cieszyłem się, że nie pozwoliłem, by wygrała moja nadaktywna wyobraźnia i irracjonalny strach.

Wiem, że podróżowanie do miejsca, w którym nigdy wcześniej nie byłeś, z ograniczonymi dostępnymi informacjami, może być wyjątkowo nerwowe. Wiąże się to z faktem, że podróżowałem w "strasznej, przerażającej" Afryce, i to staje się jeszcze bardziej zniechęcające.

Jednak po raz kolejny pokazano mi, że to, że strach przeszkadza w podróżach, jest błędem. Miałem okazję poznać niesamowitą ekipę, a co najważniejsze, podjąć wyzwanie i go opanować. Miałem kolejną szansę, aby udowodnić sobie, że jestem zdolny i że w dalszym ciągu wolę podróżować samotnie. Poznałem nowy kraj, w którym niewiele osób odwiedza intymnie, a dobre czasy daleko, znacznie przewyższają zło dziesięć razy. Nie, czasami milion. To samo może się stać dla ciebie.

To wymaga odrobiny odwagi, pokonania potwora strachu i pewności siebie.

Kristin Addis jest solową turystką, która inspiruje kobiety do podróżowania po świecie w autentyczny i pełen przygód sposób. Była bankierka inwestycyjna, która sprzedała wszystkie swoje rzeczy i opuściła Kalifornię w 2012 roku, Kristin podróżowała po świecie od ponad czterech lat, obejmując wszystkie kontynenty (z wyjątkiem Antarktydy, ale jest na jej liście). Nie ma prawie nic, czego nie spróbuje i prawie nigdzie nie odkryje. Więcej jej przemyśleń można znaleźć w Be My Travel Muse lub na Instagramie i Facebooku.

Zostaw Komentarz