Konkurs pisania podró┼╝y 2016: zdobywcy drugiego miejsca

Po d┼éugich naradach i ponad 800 zg┼éoszeniach, z przyjemno┼Ťci─ů og┼éaszamy dwóch finalistów konkursu Rough Guides i GapYear.com.

Tara Celli wybra┼éa temat "blisko domu" na swój utwór w Varanasi w Indiach, gdzie obecnie pracuje dla organizacji non-profit. S─Ödziowie uwa┼╝ali, ┼╝e uchwyci┼éa ducha miasta i byli pod wra┼╝eniem jej wymiernego wykorzystania interakcji z mieszka┼äcami, aby uporz─ůdkowa─ç jej histori─Ö.

Jade Belzberg zg┼éosi┼éa si─Ö do "najpi─Ökniejszego miejsca na ┼Ťwiecie", radz─ůc sobie niekonwencjonalnie w USA. S─Ödziowie uwa┼╝ali, ┼╝e otwarcie jej utworu by┼éo szczególnie mocne i podoba┼éo jej si─Ö, jak podesz┼éa do trze┼║wo┼Ťcibez polegania na przymiotnikach lub nadprzyrodzonym opisie.

Tara Celli: blisko domu

┼╗ycie i ┼Ťmier─ç mieszaj─ů si─Ö nierozerwalnie w tym miejscu. Staro┼╝ytne baba wdychaj─ůce s┼éodki dym ich chillums wymieniajcie d┼éugie spojrzenia z poplamionymi popio┼éem dzie─çmi, które chlapi─ů w staro┼╝ytnych wodach, które Hindusi wierz─ů, ┼╝e popieraj─ů wszystko: rzek─Ö Ganges w Varanasi w Indiach.

Kurz w powietrzu miesza si─Ö z pikantn─ů s┼éodycz─ů namkeen i Chai, dostawcawallas zwracaj─ůc uwag─Ö na ich przek─ůski z gard┼éowymi okrzykami. Ich g┼éosy pieprz─ů atmosfer─Ö; staccato nad szumem bie┼╝─ůcej wody i zapracowanych ludzi. Archaiczne kamienne stopnie, szorstkie i zaokr─ůglone stopami wieków, nie s─ů zwiastowane obecno┼Ťci─ů bawo┼éów, ma┼ép i ludzi. Chalky smugi ┼éaski na czele wielu; pomara┼äczowe, bia┼ée i szafranowe smugi wskazuj─ů, kto tego dnia poszed┼é do ich ┼Ťwi─ůtyni.

Kobiety rzucaj─ů sporadyczne spojrzenie na cudzoziemk─Ö, mijaj─ůc ich samych, gdy bij─ů pranie z zaci┼Ťni─Ötymi d┼éo┼ämi. Kiedy spotykam ich oczy, u┼Ťmiechaj─ů si─Ö, chichotaj─ů; zakrywaj─ůc twarze jaskrawo zabarwionymi sari, zanim nie┼Ťmia┼éo zajmuj─ů si─Ö swoj─ů prac─ů. Ch┼éopcy z ┼éodzi, dumni i silni, zarabiaj─ůcy na ┼╝ycie po staro┼╝ytnej drodze wodnej, wydymaj─ů swoje skrzynie i pytaj─ů: "┼üód┼║, prosz─Ö pani? Dobra cena. "Dzi─Ökuj─Ö im, ale mimo potu, który ┼éaskocze szczeliny mi─Ödzy moimi ┼éopatkami, pójd─Ö dzisiaj pieszo.

Dym unosi si─Ö nad wie┼╝ami z ciemnego drewna, og┼éaszaj─ůc Harishchandr─Ö Ghat. Ludzie chodz─ů na kilometry nios─ůc umar┼éych do tego miejsca; cia┼éa wyszorowane, owini─Öte w bia┼éy materia┼é i ozdobione paskami ze z┼éotej tkaniny. Uwa┼╝a si─Ö, ┼╝e spalenie w wiecznym ogniu Varanasi zapewnia przej┼Ťcie duszy z tego ┼╝ycia do nast─Öpnego, lub (je┼Ťli ma si─Ö szcz─Ö┼Ťcie) do moksza, stan wiecznego szcz─Ö┼Ťcia. Zdj─Öcia s─ů niedozwolone. To ┼Ťwi─Öte miejsce, z tradycjami starszymi ni┼╝ moja rodzina. Nie czekam, ani si─Ö nie spiesz─Ö; zapraszaj─ůc do┼Ťwiadczenie do przenikni─Öcia do ko┼Ťci mojej pami─Öci.

W pobli┼╝u Harishchandra zatrzymuj─Ö si─Ö na Chai, s┼éodki i ziemisty, podany w czerwonej glinianej fili┼╝ance. Mówi─Ö do chai-walla w prostym j─Özyku hindi, a on jest zaskoczony, ┼╝e rozumiem jego pytania. Po dwóch latach w Varanasi wiem wystarczaj─ůco du┼╝o, aby wyja┼Ťni─ç, kim jestem, sk─ůd pochodz─Ö, i ┼╝e Indie bardzo ró┼╝ni─ů si─Ö od mojej rodzinnej Kalifornii. U┼Ťmiecha si─Ö bezz─Öbnie, ale ch┼éopi─Öco i nie pozwala mi zap┼éaci─ç mi 5 rupii Chai.

Gdy zapada zmrok w poprzek rzeki, wsuwam si─Ö na swoje miejsce Ganga Aarti, obok du┼╝ej rodziny, która podró┼╝owa┼éa z Mumbaju, aby do┼Ťwiadczy─ç tej staro┼╝ytnej modlitwy. Hindusi wykonali ten rytua┼é uwielbienia i szacunku na brzegu Ganga od czasu bogów i ludzi. Zwyk┼éem odbywa─ç t─Ö podró┼╝ raz w tygodniu, pozostaj─ůc w kontakcie z filarami, które wspieraj─ů to chaotyczne miasto, które pozna┼éem i kocham. A tam, w dzwonieniu tysi─Öcy dzwonów, jak pandit ludzie wiruj─ů kadzid┼éem i ogniem z wy─çwiczon─ů dok┼éadno┼Ťci─ů wieków, jestem w domu.

Jade Belzberg: najpi─Ökniejsze miejsce na ┼Ťwiecie

Wyczuwam to najpierw, kwa┼Ťny smród wysuszonej i wysuszonej ┼Ťmierci: tilapia. Gdy wychodz─Ö z samochodu i zbli┼╝am si─Ö do brzegu Morza Salton, wiatr wzmaga si─Ö i mog─Ö posmakowa─ç metalicznych pestycydów z pobliskich farm. Jest ziemisty podtekst, s┼éodka trawa i lucerna, ale potem wiatr podnosi troch─Ö i znowu czuj─Ö sól w powietrzu i p┼éucach. Na mojej skórze jest warstwa zwapnia┼éej skorupy, aw moich uszach jest szum pobliskiej elektrowni.

Nikt nie dociera do morza ┼Ťródl─ůdowego. ┼Üwietnie rozwijaj─ůca si─Ö tilapia przypomina wod─Ö solankow─ů, a jednak w ko┼äcu równie┼╝ umiera. Stajemy na ich z┼éamanych cia┼éach, inkrustowanych i ods┼éoni─Ötych na oddalaj─ůcym si─Ö brzegu. Zapach pojawia si─Ö falami, które uderzaj─ů, je┼Ťli wiatr wieje dobrze. Nikt nie chce przyj┼Ť─ç do jeziora zasilanego ┼Ťciekami rolniczymi - jest toksyczny.

Wci─ů┼╝ jednak gromadzimy si─Ö w okolicy - i ptaki. To przystanek migracji na Pacyfiku Flyway, podró┼╝, która rozci─ůga si─Ö od Alaski do Patagonii; niektóre ptaki przelatuj─ů na ca┼éej d┼éugo┼Ťci, podczas gdy inne je┼╝d┼╝─ů tylko przez cz─Ö┼Ť─ç drogi. Tu nad Morzem Saltonowym br─ůzowe i bia┼ée pelikany p┼éywaj─ů jak ┼╝aglówki na wodzie, podczas gdy podwójne kormorany wymachuj─ů skrzyd┼éami jak balansuj─ůce na martwych drzewach balansuj─ůce na linie. Pory sowy gniazduj─ů w ruroci─ůgach nawadniaj─ůcych i sztucznych plastikowych norach, wystaj─ů z g┼éów tylko na tyle, aby zrobi─ç zdj─Öcie. Zimorodek stoi na trzcinie, podczas gdy d┼éugi rachmistrz ┼éowi si─Ö w algi i solank─Ö. Tutaj wszystko jest martwe i ┼╝ywe, poruszaj─ůce si─Ö i nieruchome.

Popo┼éudnie sp─Ödzamy na tykaniu gatunków ptaków do zachodu s┼éo┼äca, kiedy jezioro za┼éamuje przypalony zachód s┼éo┼äca z purpurami i ró┼╝ami.Ptaki zapalaj─ů si─Ö najlepiej o tej porze, a wi─Öc i ko┼Ťci. Znajdujemy szkielet kormorana obok ska┼éy; d┼éugi, cienki dziób wisi w bezlistnym krzewu.

Zdecydowali┼Ťmy si─Ö rozbi─ç obóz w Obsidian Butte dzi┼Ť wieczorem, na po┼éudniowym brzegu Morza Salton. Obsydian jest tutaj obfity, rozproszony w czarnych szklistych fragmentach, a my ostro┼╝nie palimy szklisty kamie┼ä, zanim zrobimy si─Ö gor─ůcy, czuj─ůc ciep┼éo dnia. Temperatura nie rozproszy┼éa si─Ö w ciemn─ů noc i stajemy si─Ö niespokojni, nawet gdy wycofujemy si─Ö do namiotu. Wci─ů┼╝ jest 100 ° F i otacza nas t─Öpy komar komarów. Gryz─ů nasze kostki, nadgarstki i szyje, nawet gdy je odsuwamy. Gdzie s─ů teraz ptaki, my┼Ťlimy.

Poddajemy si─Ö do pó┼énocy, wk┼éadaj─ůc namiot i ┼Ťpiwory do baga┼╝nika samochodu, zostawiaj─ůc za nami pustyni─Ö w poszukiwaniu zno┼Ťnych temperatur w San Diego. Gdy wracam do w┼éasnego ┼éó┼╝ka, wci─ů┼╝ czuj─Ö ostry zapach ryb i soli, ┼╝ywych i martwych. Mo┼╝esz uda─ç si─Ö nad Morze Salton, ale mo┼╝esz nie odej┼Ť─ç.

Zostaw Komentarz