Mężczyzna, który przypadkowo odebrał pingwina w Urugwaju

Tom Michell, autor Lekcje pingwinów, był nieustraszonym, ale dość zwyczajnym 23-latkiem, gdy w latach 70. podróżował do Argentyny, aby uczyć języka angielskiego w szkole dla chłopców. Ale podczas jednej szkolnej przerwy, w której podróżował przez Brazylię i Urugwaj, wybrał niezwykłego towarzysza ... Oto historia tego, jak to się stało.

Przejdźmy od razu do punktu: jak udało ci się zdobyć pingwina w Urugwaju?

Zatrzymałem się w Punta del Este na kilka dni, po prostu rozluźniałem się i chłodziłem pod koniec wakacji, a dzień wcześniej miałem zamiar wrócić do Argentyny. Spacerowałem po plaży i napotkałem wiele martwych pingwinów w oleju i smole. Zamiast odwracać się i odchodzić, szedłem dalej, żeby się zorientować, ile osób zmarło. I robiąc to zauważyłem, że jeden z nich się poruszył.

Moją pierwszą skłonnością było pójście i wypolerowanie, ponieważ wszyscy inni byli martwi. Nie byłam jednak całkiem pewna, jak to zrobię, a kiedy zbliżyłam się do tego ptaka, wstała i jasno dała do zrozumienia, że ​​nie tylko tam usiądzie, a ja skręcę mu kark.

Pomyślałem, cóż, może powinienem to wyczyścić i być może przetrwałbym, gdybym to zrobił.

Więc kiedy uratowałeś go z plaży, co się stało?

I po pocieraniu go masłem i oliwą z oliwek oraz różnymi rzeczami - mydłem, szamponem - miałem naprawdę rozpoznawalnego pingwina. I pomyślałem, że wszystko, co muszę zrobić, to pozwolić mu odejść - zabrać go do morza. Więc zabrałem go z powrotem do morza i próbowałem zachęcić go do wyjścia.

Pomyślałem, że jeśli postawię go na skałach, gdy fale wejdą, on zniknie i po prostu odpłynie i wszystko będzie dobrze. Więc położyłem go na skałach, wróciłem, by popatrzeć, a fala przyszła i zniknął. Ale kiedy pożegnałem się z ptaszkiem, powrócił i wrócił do mnie! Więc próbowałem raz za razem, a on nie chciał iść, wracał. Co zamierzałem zrobić?

Ostatecznie zdecydowałem, czy zostawię go tam, gdybym go zostawił, poszedł z plaży i wrócił, nie byłby w stanie wspiąć się po ścianie. Więc odszedłem i zostawiłem go. A potem przybiegł po mnie na plażę, jak małe dziecko! Nie, to wcale nie było małe dziecko, było zupełnie inaczej - to było jak pingwin.

Więc zabrałeś go z powrotem do swojego mieszkania wakacyjnego iw końcu dotarłeś przez granicę do Argentyny. Jak poszło?

Znając dość dobrze Argentyńczyków, spędziłem tam 6 miesięcy, zdecydowałem, że jeśli nazwiem go argentyńskim pingwinem, każdy oficer natychmiast powie: "Ach, oczywiście, że musisz go sprowadzić". Tak więc to był mój plan.

I oczywiście rudy ptak zaskrzeczał, kiedy przechodziliśmy odprawę celną, więc oficer szarpnął mnie do małego pokoju przesłuchań. Pomyślałem, że wybieram się do skoku wzwyż, ale dość szybko stało się jasne, że faktycznie dopiero po przekupie.

Gdybym mu najpierw dał łapówkę - gdybym nie był taki młody i taki głupi - mogło być o wiele łatwiej. Ale oczywiście byłem Anglikiem i pomyślałem, jak śmiesz zażądać łapówki. Nie podaję ci łapówki, żeby sprowadzić pingwina. Nazwałem jego blef i powiedziałem: "Cóż, nie zamierzam płacić łapówki, możesz się nim zaopiekować". I postanowiłem odejść.

Na kogo patrzysz? autor: Gerald5 na Flickr (licencja)

Powiedziałem, że mam zamiar złożyć skargę władzom, prosząc o łapówkę, a w rewolucyjnej Argentynie z mnóstwem uzbrojonych strażników i wojskowych pędzących z bronią, najwyraźniej też myślał o tym lepiej. Więc pozwolił mi odejść. I zabrałem pingwina z powrotem do transportu publicznego.

Jak zareagowały dzieci, kiedy wróciłeś do szkoły z pingwinem o imieniu Juan Salvador?

To nie było aż tak dziwne - gdybym pojawił się z psem, nikt nie mrugnąłby okiem. Pingwin nie był szalenie inny - żyją tam. Więc jeśli ktoś po prostu zdecyduje, że dostanie żółwia, czy zrobiłbyś z tego zamieszanie? Różnica polega na tym, że żółwie nie są tak ujmujące jak pingwiny. Więc to z pewnością jego bohater kazał ludziom wyjść na taras, na którym go zainstalowałem.

Jak napisano w książce: "Juan Salvador był pingwinem, który oczarował i zachwycił każdego, kto znał go w tych mrocznych i niebezpiecznych czasach".

Przez cały czas spędzony z Juanem Salvadorem, czy masz jeden stały moment, który zawsze będziesz pamiętać?

Przypuszczammoment siedzi tam, z nim - jak pies - opierając głowę na zasypiającej stopie i mówiąc: "Powinienem napisać książkę o tobie".

IMG_2869 autorstwa Adama Reedera w serwisie Flickr(licencja)

I po prostu podniósł wzrok, a dreszcz niesmaku, który biegnie od dzioba na dół i podekscytowany w ten sposób, nie dał absolutnie żadnych wątpliwości, co myśli o moim pomyśle. To moment, który zawsze będę pamiętać.

Aby dowiedzieć się, co stało się z Juanem Salvadorem, przeczytaj o ocieplającej i fascynującej powieści Toma, Lekcje pingwinów. Porównaj loty, znajdź wycieczki, rezerwuj hostele i hotele na swoją podróż i nie zapomnij kupić ubezpieczenia podróżnego przed wyjazdem.

Zostaw Komentarz